Blog,  recenzje

Punk bez sztampy

14953888_1583785584980501_5232127511886468035_nOlkuskie trio Do Góry Nogami gra punk-rocka z wyraźnymi elementami post-punku. Ich debiutanckiej płycie patronuje wyraźnie duch polskiego punka lat 80. A jednak słychać na tym krążku coś jeszcze, co wyróżnia go z natłoku dzisiejszych produkcji – nazwijmy je tak – neopunkowych. Jego twórcy pamiętają mianowicie, że rock to nie tylko punk, i dają temu wyraz w swej grze.
Nie ma się tu zresztą czemu dziwić. Do Góry Nogami utworzyli muzycy doświadczeni w wykonywaniu różnych odmian rocka. Zarówno basista i wokalista Maciej Fert, jak gitarzysta Jacek Graca przewinęli się przez post-grunge’owe Żywioły. Drugi z nich kierował również neoprogresywną Erratą. Z kolei perkusista Jacek Kurzawa współpracował m.in. z Tomkiem Barczykiem przy jego prog-metalowym projekcie Bunsch. Punk-rock nie jest więc dla tych panów początkiem muzycznej drogi, a kolejnym jej etapem – czas pokaże, czy ostatecznym.
Zaskakuje już początek płyty. Pierwsze nagranie rozpoczyna się bowiem (i kończy) „wirówką” w nieparzystym, połamanym rytmie, zupełnie w stylu… King Crimson. I to szaleństwo zadziwiająco płynnie przechodzi w punkową „jazdę”. Właśnie ten utwór, zatytułowany „Pies i kot”, należy do moich ulubionych na płycie. Bodaj najzgrabniej łączy on zadziorność punk-rocka z post-punkowym wyrafinowaniem. Które to połączenie przy dalszym odsłuchu okazuje się specjalnością tego tercetu.
Echa punkowej tradycji słychać dosłownie w każdym utworze z tej płyty. Gra sekcji jest prosta i dosadna, zdominowana przez motoryczne nabijania perkusji i takież ostinata basu (zwykle przesterowanego) oraz równie nieskomplikowane riffy gitary. Efekt: rytm z pozoru prymitywny, ale nieodparty. Sekcja pędzi do przodu, zmiatając z powierzchni ziemi wszystko na swej drodze. To ten rytm, który Chris Cutler nazwał kiedyś „mocarnym” i „nieugiętym”. Czasami, jak w „Psie i kocie” lub „Uciekam”, grę sekcji uzupełniają efektowne zatrzymania. Słyszymy – i jesteśmy „w domu”, tzn. w londyńskim klubie późnych lat 70., bądź polskim domu kultury wczesnych 80.
Do krzyczanego street-punku nawiązują takie numery, jak „Zawieszenie broni”, „Apokalipsa”, „Pies”, „Wkoło słyszę”, poniekąd „Uciekam”, częściowo też „Manowce” lub „Środki”. O bardziej melodyjnym obliczu punk-rocka przypomina choćby „Tamten dzień” czy „Chłam”, a także świetne „Pies i kot” – te piosenki mają nawet potencjał przebojowy.
Tyle o zadziorności. Pozostaje kwestia wyrafinowania.
Zespół trzeba pochwalić za finezję aranżacyjną. Nie chodzi tu o jakieś przerafinowanie, przeładowanie – aranże są oszczędne, wręcz ascetyczne, jak na punk przystało. Finezja wyraża się przede wszystkim w umiejętności stopniowania dynamiki i powściągania agresji. Czasem dzieje się to w sposób bardzo radykalny, jak we „Wkoło słyszę”, gdzie we przerwach riffowego „pędu” sekcja serwuje nam pojedyncze, pełne dramatyzmu uderzenia.
Do Góry Nogami – inaczej niż stereotypowi punkowcy – wiedzą też, kiedy wyłączyć fuzz i zagrać czystym brzmieniem, wprowadzając spokojniejszy, lżejszy nastrój. Tak jest choćby w refrenie „Psa i kota”, zwrotkach „Uciekam”, we fragmencie „Chłamu”, „Wkoło słyszę”, albo w „Rozpadam się”. Taki zabieg pełni dwojaką funkcję. Po pierwsze spokojniejsze wstawki, poprzez kontrast, podkreślają agresję fragmentów mocniejszych. Po drugie (i nie mniej istotne) wprowadzają one refleksyjny nastrój, naturalnie uzupełniający buntowniczą wymowę utworów. Posłuchajmy choćby „Intro” (wbrew tytułowi, nie jest to pierwszy utwór na płycie). To z pozoru typowy punk-rock w stylu choćby Dezertera, jednak pojawia się w nim ściszona wstawka, wywołująca odległe skojarzenie z… instrumentalnym interludium w środku „Pictures of the City” wspomnianego już King Crimson.
Oczywiście prog-rock nie wyczerpuje tematu różnorodnych źródeł inspiracji, jakich można się dosłuchać na tej płycie. Najbardziej oczywiste są tu wpływy post-punkowe. Na przykład instrumentalna wstawka w utworze „Wkoło słyszę” brzmi trochę jak The Police, a ta w „Chłamie” może przywodzić na myśl wczesny Maanam; w obu kompozycjach gitarzysta wprowadza nawet coś w rodzaju krótkich, śladowych solówek. Początek tego ostatniego przypomina trochę Republikę; z formacją Grzegorza Ciechowskiego może się kojarzyć również nerwowe ostinato w końcówce „Apokalipsy” (ciekawej też dzięki zaskakującym zmianom tempa), albo chóry w „Manowcach”. Nie chodzi tu o żadne kopiowanie, ale o podobieństwo samego sposobu myślenia o muzyce.
Jednak ani punk, ani post-punk (czy, jak kto woli, Nowa Fala) nie wyczerpują tematu źródeł inspiracji. W „Środkach” szybka, street-punkowa „jazda” przeplatana jest wolniejszymi fragmentami uderzająco przypominającymi grunge. „Uciekam” ma kroczący, bardzo bluesowy riff. Z kolei w „Rozpadam się” riff jest rwany – inspiracją mógł być tutaj metal.
Jako wokalista, Maciej Fert też nierzadko sięga po środki ekspresji spoza typowego, punk-rockowego krzyku. Czasem, jak przed refrenami „Psa i kota” czy w spokojniejszym fragmencie „Intro”, przechodzi w melodeklamację. W kończącym płytę „Pakuj się”, a także w refrenach „Rozpadam się”, jego głos brzmi podniośle, cokolwiek teatralnie. W grunge’owych częściach „Środków” dostajemy śpiew ściszony, podawany jakby lekko zmęczonym głosem.
Trzeba też koniecznie wspomnieć o tekstowej stronie albumu. Owszem, dużo tu brutalności, a i od wulgaryzmów zespół nie stroni – w końcu to punk-rock. Ale niemało też materiału ciekawego literacko. W piosence „Pies i kot” ukazanie opozycji konformizm-nonkonformizm poprzez przywołanie tytułowych zwierząt nie jest może odkrywcze, tu wszakże zostaje całkiem poetycko rozegrane. Dużo na tej płycie również ostrej, kąśliwej wręcz satyry. Mass-mediom dostaje się w piosenkach „Środki” i „Wkoło słyszę”. „Chłam” ośmiesza już cały establishment m.in. kulturalny, sportowy, religijny, biznesowy i polityczny. „Uciekam” to podany na kabaretowo protest przeciwko powszechnej inwigilacji za pośrednictwem środków łączności. „Apokalipsa. Roku Pańskiego piętnastego” wyśmiewa apokaliptyczne tęsknoty współczesnego frustrata. To wszystko mieści się w „katalogu punkowych tematów”. Jednak – co już mniej typowe – brutalność i wulgarność sąsiadują ze sporą kulturą literacką. Weźmy choćby taki refren: „Ciągnie do lasu wilka, / To nie złoto, to miedź tylko, / Na manowce łatwo zboczyć, / Wyżej dupy nie podskoczysz”. Słychać też dobre „ucho” do szlagwortów. Takie frazy, jak „Ja jak kot, ty jak pies” lub „Coś patrzy, ktoś słucha” czepiają się słuchacza od pierwszego usłyszenia.
Do Góry Nogami dalekie jest wszakże od nihilizmu. Mimo ostentacyjnego antyklerykalizmu, wyrażonego w „Chłamie”, tekst „Intro” jest osobliwą modlitwą (a kończące utwór podśpiewywanie „parapapa” nieodparcie kojarzy się z Armią). „Zawieszenie broni” wydaje się eksplorować stany depresyjne. „Rozpadam się” można odczytać jako próbę zmierzenia się z nieuchronnością śmierci. Bardzo refleksyjną wymowę ma również „Tamten dzień”, nawołujący do szczerego rozrachunku z własnym życiem.
Pochwała należy się producentowi nagrań Miłoszowi Kieresowi i – jeszcze raz – Maciejowi Fertowi, który wspólnie z nim zrealizował dźwięk. Nagrania punkowe i post-punkowe bywały (i bywają) zgrywane „na gęstą papę”. Tutaj natomiast dźwięk jest selektywny, nic się nie miesza. Gitara, bas, poszczególne elementy perkusji dają się wyraźnie rozróżnić, słyszymy też każde zaśpiewane słowo. Co więcej, trafiają się ciekawe triki produkcyjne – zabawy brzmieniem, pogłosem, echem, korekcją dźwięku i dublowaniem jego źródeł, czy pomysłowo wprowadzony collage wiadomości radiowych. Jedyne zastrzeżenie miałbym do niepotrzebnego wyrównania dynamiki (brak np. wyraźnego zróżnicowania głośności między fragmentami mocniejszymi i spokojniejszymi), ale to drobiazg.
Mocny, solidny debiut. Moim zdaniem ponadprzeciętny. I na pewno niesztampowy. Malkontenci… Wy już wiecie, co!
Do Góry Nogami: „Do Góry Nogami”, [wydawcy nie podano], 2016. Kompozycje i teksty: nie podano. W nagraniach udział wzięli: Maciej Fert (bas i główny wokal), Jacek Graca (gitara i wokal), Jacek Kurzawa (perkusja, wokal). Produkcja: Miłosz Kieres. Realizacja nagrań: Miłosz Kieres, Maciej Fert. Materiał nagrano jesienią 2015 roku w studiu „Smok”. Projekt graficzny: Paweł Garwol.

Kontakt z zespołem: fertmaciej74@gmail.com

Jarosław Nowosad